"Puls Medycyny" 2016 nr 5 (5), s. 12.

Internet w praktyce lekarskiej — szanse czy zagrożenia?

Notował: Krzysztof Jakubiak

W kolejnej redakcyjnej debacie z cyklu Dialog dla zdrowia, poświęconej tym razem wykorzystaniu Internetu w codziennej pracy lekarzy, uczestniczyli: Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, Dominik Mazur, reprezentujący takes-care.com, 
Zyta Kaźmierczak-Zagórska, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, Michał Feldman z Konsylium24, Wojciech Dołkowski, MEDTube, Marcin Ostaszewski, Porozumienie Rezydentów, twórca portalu BędącMłodymLekarzem, Marcin Szałek, reprezentujący ZnanyLekarz.pl oraz Jarosław Król, członek zarządu Porozumienia Pracodawców. Dyskusję prowadził Krzysztof Jakubiak, redaktor naczelny „Pulsu Medycyny”.

Czy polscy lekarze wykorzystują możliwości nowych technologii informatycznych, rozwijających się w Internecie?

Bożena Janicka: Szybko rośnie grupa lekarzy, którzy wykorzystują technologie internetowe w swojej pracy. Dotyczy to zwłaszcza uczestniczenia w konferencjach i szkoleniach. Internet daje szybkość i dostępność, przełamuje barierę, która powstrzymywała lekarzy od udziału w spotkaniach szkoleniowych — barierę wyjazdu z miejsca pracy i pozostawienia pacjentów. Nawet w czasie dyżuru, między przyjmowaniem kolejnych pacjentów, lekarze wykorzystują wolny czas, aby szukać w Internecie potrzebnych wiadomości. Zrobienie kolejnego potrzebnego kroku, tzn. umożliwienie przesyłania danych i zdalny dostęp do dokumentacji medycznej, miało nastąpić wraz z całościową informatyzacją systemu ochrony zdrowia, czyli wprowadzeniem platformy P1. To, niestety, się nie udało. Środowisko medyczne czeka dziś na możliwość szerszego wykorzystania systemów informatycznych.

 

Jakie dziedziny medycznych technologii internetowych się rozwijają?

Dominik Mazur: Upowszechniają się przede wszystkim aplikacje mobilne (mamy do czynienia z różnymi prędkościami). Bardzo dobrze rozwija się edukacja internetowa, a także rejestracja pacjentów na standardowe wizyty. Powoli rośnie także obszar konsultacji online i elektronicznej wymiany dokumentów. Po wejściu w życie ustawy, która zezwala na wykorzystanie technologii telemedycznych do konsultowania pacjentów, pojawiają się nowe kwestie, takie jak ubezpieczenie usług online, odpowiedzialność prawna i rozstrzygnięcia, w jakich sytuacjach można w ten sposób przyjąć pacjenta, a w jakich nie.

 

Zyta Kaźmierczak-Zagórska: Prawie wszyscy lekarze poz wykorzystują technologie internetowe w swojej codziennej pracy. Z jednej strony wykorzystywanie narzędzi informatycznych pomaga w pracy i podnosi jej efektywność, z drugiej strony mamy do czynienia z niedoskonałymi systemami, których rozpracowywanie zabiera czas. Informatyzacja wielu procesów ułatwiłaby życie lekarzom, ale trzeba to zrobić porządnie i w sposób przemyślany, a na razie obserwujemy w tym zakresie chaos w naszym kraju. Znamy przecież dobre przykłady, choćby z państw skandynawskich, gdzie rozwiązania informatyczne przynoszą wiele korzyści, m.in. w kardiologii, terapii astmy czy cukrzycy. Nie mówiąc o e-dokumentacji, e-receptach czy e-zwolnieniach. Natomiast jeśli chodzi o edukację, to, o dziwo, nadal preferowane są przez lekarzy warsztaty i szkolenia umożliwiające bezpośredni kontakt, organizowane w małych grupach. W badaniach przeprowadzonych przez NIL tylko 15 proc. lekarzy deklaruje, że chciałoby się kształcić przez platformy e-learningowe. Wciąż doceniane są jednak dostęp do praktycznych ćwiczeń, obserwacja na żywo zabiegów, zadawanie pytań, dyskusja.

 

Michał Feldman: Lekarze za pośrednictwem Internetu uczą się, szukają pracy, wymieniają się opiniami na temat pracodawców czy sposobów rozliczeń z NFZ, przygotowują się do zdawania egzaminów PES i LEK i podejmują wiele innych aktywności. Zasoby internetowe dają szansę zapoznania się z tysiącami przypadków, które pomagają np. w procesie robienia specjalizacji. Ogromnym powodzeniem cieszą się krótkie filmiki szkolenowo-informacyjne. Korzystanie z indeksu leków oraz konsultowanie przypadków to także popularne czynności. Z konsylium.24 korzysta 57 tysięcy lekarzy, którzy pomogli sobie rozwiązać już ponad 80 tysięcy przypadków medycznych. Dzięki Internetowi możemy się także organizować w celu rozwiązania jakiegoś problemu, np. uproszczenia zwolnień chorobowych, podejmowania akcji protestacyjnej czy upowszechnienia pieczątek „refundacja leku do decyzji NFZ”. Jednym słowem: ile potrzeb, tyle możliwości.

 

Bożena Janicka: Wymiana informacji w Internecie pomaga nam w porównywaniu warunków działania lekarzy w różnych województwach i znajdowaniu różnic w interpretacji przepisów przez poszczególne oddziały NFZ.

 

Jakie materiały dominują w medycznej części Internetu?

Wojciech Dołkowski: Martwi mnie, że odgórna informatyzacja medycyny nie udała się w Polsce. Pozostajemy dziedziną, która jest skandalicznie niezinformatyzowana. Producenci technologii skupiają się dzisiaj na tym, aby były jak najprostsze, przyjazne i jak najbardziej użyteczne. Z jednej strony lekarze korzystają z tych najnowszych aplikacji i technologii, a z drugiej strony wciąż trwa staromodna papierkowa robota. Ogromnie dużo czasu tracimy na biurokrację, dlatego bardzo denerwujące jest, kiedy termin informatyzacji medycyny określa się na rok 2020. Rola Internetu rośnie wraz z globalizacją medycyny. Lekarz siedząc w swoim gabinecie może zapoznać się z materiałami z kongresu, który odbył się w dowolnym miejscu świata, poznać nowe metody leczenia. Dlatego jako ciekawostkę podam informację, że w nowo powstałym szpitalu dziecięcym WUM administrator systemów IT zablokował dostęp do YouTube. Podejrzewam, że jakaś część zablokowanego ruchu była jednak związana z edukacją, a nie tylko z rozrywką.

 

Skupianie lekarzy wokół jakiegoś problemu odbywa się z wykorzystaniem mediów społecznościowych. W jaki sposób robi to Porozumienie Rezydentów?

Marcin Ostaszewski: Porozumienie Rezydentów jest grupą lekarzy w trakcie specjalizacji. Wykorzystujemy Internet w czterech głównych obszarach: edukacja, bazy danych pacjentów, sprawozdawczość (głównie dla NFZ) oraz konsolidacja środowiska. Porozumienie jest grupą ludzi, która używa najnowszych technologii, mediów społecznościowych i komunikatorów jako narzędzi do wymiany informacji. Internet znakomicie przyspiesza podejmowanie decyzji i demokratyzuje proces naszej pracy.

Wiele razy zbyt boleśnie odczuliśmy próby wprowadzania na siłę nowych technologii, które nie działają zbyt sprawnie. Najważniejszym pytaniem ze strony firmy opracowującej nowe aplikacje powinno być: jak nowe technologie mają wyglądać, żeby lekarze chcieli z nich korzystać? Systemy komputerowe, z którymi trzeba się dziś zmagać, wywołują tylko irytację i podejrzliwość. Implementacja nowego modułu w szpitalu nie może oznaczać konieczności poświęcenia codziennie kolejnego kwadransa, aby coś „zaklikać” w systemie, np. dietę dla pacjenta, łóżko itd. Zbyt często, mimo obsługiwania systemu komputerowego, musimy wydrukować i podpisać dokumenty, podbić pieczątką i dostarczyć. Dopóki nowe technologie nie będą rzeczywiście ułatwieniem, dopóty nie możemy mówić o pełnej informatyzacji i chęci lekarzy do korzystania z nowych rozwiązań.

 

Które technologie mogą być szczególnie przydatne w pracy lekarza?

Marcin Szałek: Polscy lekarze są bardzo zaawansowani w wykorzystywaniu Internetu do komunikacji i wyszukiwania informacji. Stosunkowo ostrożnie podchodzą jednak do tego medium jako kanału komunikacji i prezentacji swojej oferty oraz budowania wizerunku. Niesłusznie, ponieważ nasz serwis odwiedza niemal 5 milionów Polaków, którzy każdego miesiąca szukają lekarzy specjalistów oraz opinii o nich.

Zawieranie transakcji, czyli umawianie wizyt u lekarzy online to kolejny etap w wykorzystywaniu potencjału Internetu w medycynie. Zaczynamy dostrzegać ten trend, czego przykładem jest nasz serwis ZnanyLekarz.pl. Już ponad 5000 lekarzy udostępnia swój kalendarz, dzięki czemu pacjenci mogą sprawdzać dostępność danych specjalistów i rezerwować wizyty. Szokująco szybko rośnie również liczba umawianych wizyt — tylko w styczniu wyniosła ona ponad 130 000. To dwukrotnie więcej niż przed rokiem.

 

Jarosław Król: Jako lekarz pracujący na wsi, zwrócę uwagę na wciąż istniejący na sporym obszarze Polski problem dostępu do Internetu. Lekarze poz wykorzystują Internet przede wszystkim jako zasób wiedzy, czyli narzędzie do edukacji, poznawania nowych technologii, dokształcania się. Media społecznościowe pomagają też w rozwiązywaniu wielu problemów codziennych, budowaniu relacji i pomaganiu sobie nawzajem.

 

Czy można uznać kwestię budowania wizerunku oraz pojawiania się krytycznych ocen, tzw. hejtu, za największe zagrożenie dla lekarza w Internecie?

Michał Feldman: Ludzie od wieków oceniają pracę lekarzy. Internet w tym kontekście należy raczej postrzegać w kategoriach nowych szans. Stwarza on nowe możliwości zebrania informacji zwrotnej, jak jestem oceniany przez moich pacjentów. Z drugiej strony mogę o ten mój wizerunek zadbać, wchodząc w polemikę z krytycznymi opiniami. Kiedy pacjenci mówili to tylko za moimi plecami — trudno było zareagować. Uwielbiam przyjmować pacjentów, którzy czytali o swoich dolegliwościach w Internecie, ponieważ to znakomicie ułatwia mi pracę. Dzięki temu mogę mieć partnera w rozmowie, mówić o niuansach, zamiast tłumaczyć podstawy. Zwrócę jeszcze uwagę na upowszechnienie wiedzy medycznej. W mojej praktyce psychiatrycznej zajmuję się dysmorfofobią, która jest rzadką i mało znaną chorobą psychiatryczną, a nieleczona prowadzi w 25 proc. do samobójstw. Niewątpliwie, gdyby nie Internet, większość moich pacjentów nigdy nie podjęłaby leczenia.

Zyta Kaźmierczak-Zagórska: Tysiące lekarzy, którzy mają profile w Internecie i używają ich do kontaktowania się z pacjentami, wystawiają się w ten sposób na publiczny osąd i krytykę. Kilka lat temu rzeczywiście mieliśmy do czynienia w Internecie z falą zachowań potocznie nazywanych hejtem, czyli zalewem krytycznych opinii. Myślę, że ten okres powoli mija, sytuacja się cywilizuje, krytyka stała się znacznie bardziej konstruktywna.

 

Marcin Szałek: Według badań OECD, Polska jest na jednym z ostatnich miejsc, jeśli chodzi o poziom zaangażowania lekarza w rozwiązywanie problemów zdrowotnych pacjentów. Tylko połowa polskich pacjentów czuje się zaangażowana w proces leczenia, dla porównania — w niektórych krajach sięga to 90 procent. Tymczasem słuchanie opinii pacjentów, zarówno bezpośrednio, jak i w Internecie — czy to w ostrym, czy w łagodniejszym wydaniu, a także interakcja z nimi, pomagają przecież w pracy.

W Internecie pacjenci od zawsze opisują swoje doświadczenia z lekarzami, także te nieprzyjemne. Te opinie można znaleźć na forach, w komentarzach przy artykułach medycznych, blogach, Facebooku. W początkowym okresie istnienia naszego serwisu rzeczywiście były przypadki tzw. hejtu ze strony pacjentów. Od kilku lat podejmujemy różne działania, które powodują, że opinie wystawiane lekarzom są obiektywne i rzetelne.

Statystycznie około 20 proc. wszystkich opinii wystawianych lekarzom to opinie negatywne. Naszą strategię oparliśmy na założeniu, że opinie pacjentów, także te negatywne, mogą się pojawiać. Postawiliśmy sobie jednak za cel stworzenie standardów opiniowania. Kilkuosobowy zespół przegląda każdego dnia wszystkie opinie. Proces moderowania zaczyna się od sprawdzenia, czy wystawiona opinia negatywna nadaje się do publikacji i czy osoba, która jest jej autorem, rzeczywiście istnieje i była jako pacjent u danego lekarza. Opinie nie mogą być zamieszczane anonimowo. Nawet jeśli imię i nazwisko nie pojawia się przy wystawionej opinii, to my je często znamy, na przykład dzięki profilowi tej osoby na Facebooku. W przypadku opinii, która wygląda jak typowy hejt, czyli jest niemerytoryczna lub obraźliwa, odsyłamy ją do autora z informacją, że nie spełnia standardów i prosimy o jej poprawienie. Również lekarzom, którzy założyli bezpłatne konto na portalu, dajemy możliwość ustosunkowania się do opinii.

Jeśli pacjent potwierdzi dany komentarz na temat lekarza, jest on publikowany, ale jednocześnie zachęcamy lekarzy, żeby reagowali na takie wpisy i angażowali się w dyskusję z pacjentem. Pacjenci lepiej postrzegają tych lekarzy, którzy wchodzą z nimi w interakcję. Doceniają zainteresowanie i zaangażowanie, nawet jeśli się z lekarzem nie zgadzają.

 

Bożena Janicka: Często widzimy reakcje impulsywne, wpisanie krytycznej opinii zastępuje dawne wykrzyczenie złości. Powszechne jest przeświadczenie, że internetowych krytycznych opinii lepiej po prostu nie ruszać, bo jakakolwiek reakcja ze strony lekarza może tylko pogorszyć sytuację. Nie odpowiadamy na krytykę, ponieważ nie potrafimy, nie mamy asertywności, nie wiemy jak zareagować. „Nie komentuj, bo sprawiasz, że sprawa żyje dłużej” — tak radzi wiele osób. Z pomocą w radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami może przyjść organizacja lekarska. Staramy się bronić lekarzy przed publicznymi zarzutami, które oznaczają zniesławienie. Wsparcie ze strony organizacji lekarskich sprawia, że lekarze czują się bezpieczniej i są bardziej skłonni do reakcji. Do każdej krytyki należy się jednak odnosić merytorycznie, reagować po dokładnej analizie.

 

Zyta Kaźmierczak-Zagórska: Zarzuty pacjentów często dotyczą nie błędów merytorycznych, ale po prostu złej komunikacji, gdy lekarz nie potrafi wytłumaczyć sytuacji pacjentowi i przekazać istotnych informacji w odpowiedni sposób i w odpowiednim momencie. Dlatego potrzebne jest rozwijanie tzw. kompetencji miękkich lekarzy. Naczelna Izba Lekarska organizuje takie szkolenia dla lekarzy z całej Polski.

 

Dominik Mazur: Tworząc systemy telemedyczne staramy się przede wszystkim eliminować możliwość anonimowego atakowania i krytykowania. Człowiek, który staje się celem ataku internetowego hejtu, często jest w szoku i nie wie, jak się zachować. Sytuację może ratować wsparcie ze strony organizacji lekarskiej, prawnika, kolegów. Problemem dużej wagi jest przecież to, że lekarze nie wiedzą, co pacjent robi po wyjściu z gabinetu, czy stosuje się do zaleceń. Dlatego pojawiają się systemy teleopieki w domu chorego, możliwość monitorowania jego zachowań przez cały czas.

 

Wojciech Dołkowski: Niemądrze uruchomione narzędzia do oceniania w medycynie mogą zrobić wiele złego. Medycyna jest przecież sztuką, a nie procesem zero-jedynkowym. Warto więc pomyśleć o ocenianiu lekarzy nie tylko na podstawie efektu terapii, który (choćby w onkologii) nie do końca zależy od ich wysiłków. Może warto wprowadzać zróżnicowanie kryteria oceny, poczynając od kultury osobistej i jakości komunikacji.

 

Zyta Kaźmierczak-Zagórska: W istocie trudno porównać proces leczenia z innymi internetowymi transakcjami. Czym innym jest informacja, umawianie wizyt, a czym innym wyrażanie opinii. Zgodzę się, że najistotniejsze jest, aby ta ocena nie była anonimowa i aby ją weryfikować — czy rzeczywiście dana osoba jest pacjentem ocenianego lekarza i ma podstawy do wygłaszania opinii. Żyjemy w takich czasach, że trudno jest uciec od wygłaszania opinii na temat lekarzy przez pacjentów w Internecie.

 

Krzysztof Ostaszewski: Różne działania w Internecie kształtują nie tylko opinie o poszczególnych osobach, ale także o lekarzach jako o grupie zawodowej. W aktywnościach, które prowadzą członkowie Porozumienia Rezydentów, wykorzystujemy nasze prywatne profile w mediach społecznościowych, używane na co dzień w celach najzupełniej prywatnych. Wykorzystywanie rozmaitych mediów do naszych działań sprawia, że jesteśmy na świeczniku, inni ludzie zaczynają nam się bacznie przyglądać i obserwować. Trzeba o tym pamiętać i w odpowiedni sposób kontrolować swoją aktywność. Podstawą jest kultura wypowiedzi. W przypadku chamskich i opryskliwych komentarzy można je tylko zbyć milczeniem, nie warto na nie reagować.

 

Marcin Szałek: Żyjemy w świecie swobodnej, błyskawicznie rozchodzącej się informacji i trzeba się do tego dostosować. Feedback jest bardzo ważny. Z naszej strony staramy się go zbierać od lekarzy i pacjentów, i dzięki temu uczyć się oraz rozwijać serwis w określonym kierunku. Tylko dzięki komunikowaniu się z pacjentem lekarz może się rozwijać i doskonalić swoje postępowanie.

 

Zyta Kaźmierczak-Zagórska: Jako ordynator oddziału zabiegowego wiem, że także w szpitalu nawiązanie relacji z pacjentem odgrywa ogromną rolę. Wejście do sali chorych, przedstawienie się, rozmowa z nimi — to bardzo ważne sprawy. Wszystko to znajduje swoje odbicie w Internecie: w ocenach lekarzy, w opisach pobytów pacjentów na oddziałach lub chociażby w fotografiach szpitalnych posiłków, które pacjenci utrwalą na smartfonach i następnie wrzucą do sieci z odpowiednim komentarzem. Trzeba temu stawić czoła.

 

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

2016-03-16

5 / 2016

2016-03-16

Zaloguj się

Felieton

Świąteczne odchudzanie (od redaktora)

Zdrowie na Wiejskiej W poszukiwaniu dobrej zmiany (Zdrowie na Wiejskiej)

Raport

Polacy ważą coraz więcej

Czy świadomość żywieniowa odchudzi Polaków?

Bliżej personalizowanej medycyny otyłości

Czekolada nie jest dobrym prezentem dla dziecka

Czy probiotyk pomoże schudnąć?

Kolejny minus dla soli

Walka z cukrzycą tylko wtedy będzie skuteczna, 
gdy opanuje się epidemię otyłości

Poprawa wydolności fizycznej to marker zmniejszenia 
ryzyka sercowo-naczyniowego

Fakty

Personalizacja leczenia przyszłością medycyny

Elbląg optymalizuje funkcjonowanie swoich szpitali

Lekarz tylko w teorii jest zawodem zaufania publicznego

Dialog dla zdrowia

Internet w praktyce lekarskiej — szanse czy zagrożenia?

Wywiad

Jak w Polsce zbudowaliśmy politykę senioralną i... co dalej?

Świat Medycyny

Aplikacja zapewniająca stały monitoring chorego

Polskie protezy serca dla dzieci już w przyszłym roku

Czas na onkologię

Raport ASCO. Przełomowe terapie w walce z rakiem 2016

Nie można bagatelizować niegojących się ran na skórze

Potencjał leków w terapii czerniaka 
jest nadal badany

Leki demetylujące zawracają komórki nowotworowe ze złej drogi

Lepszy stan odżywienia pacjenta, skuteczniejsze leczenie

Klinika

Precyzyjne i bezpieczne neuroendowaskularne leczenie tętniaków mózgu

Niedobory żywieniowe osłabiają odporność dziecka

Jak dbać o delikatny układ pokarmowy niemowlęcia

Świat Medycyny

Dla osób starszych ważniejszy jest trening aktywizujący niż fizykoterapia i masaż

Prawo

Czy warto ubezpieczać się od zdarzeń medycznych

Wciąż poszerzane uprawnienia lekarza podstawowej opieki zdrowotnej

Praca

Jak rozliczać w zeznaniach PIT 
finansowanie udziału w kongresach medycznych

Prawo

Jak rozliczać w zeznaniach PIT 
finansowanie udziału w kongresach medycznych

Felieton

Tresura służby zdrowia (Ostrzej, ale bez skalpela, 
Marek Stankiewicz)

Raport

Transplantologia, jak cała medycyna, potrzebuje pionierów

Ratunek dla chorych z krańcową 
niewydolnością wątroby

Aby każdy biorca mógł
 doczekać się przeszczepu

Wiele hałasu o takrolimus

Wciąż napotykamy zagadki immunologiczne 
w praktyce transplantologicznej

Najważniejsza jest 
praca zespołowa