"Puls Medycyny" 2016 nr 6 (6), s. 4.

Szanse i obawy związane z prywatyzacją studiów lekarskich

Krzysztof Jakubiak

W połowie maja rozpocznie się nabór na studia lekarskie na największej niepublicznej uczelni Małopolski — Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Od przyszłego roku kształcić będzie lekarzy także warszawska Uczelnia Łazarskiego. W polskiej medycynie rozpoczyna się nowa era, w której prywatne i państwowe uczelnie będą konkurować o studentów, ich czesne oraz kadrę naukową i bazę kliniczną.

Konkurencja może przynieść korzyści nie tylko w postaci większej liczby lekarzy, ale także wyższego poziomu kształcenia, chociaż prywatyzacji towarzyszą obawy dużej części środowiska lekarskiego i akademickiego.

Uzyskanie pozytywnych opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej i ministra zdrowia, a następnie decyzji ministra nauki — to trzy kroki, które musi zrobić uczelnia ubiegająca się o zgodę na uruchomienie studiów lekarskich. Ostatni z nich wykonała 16 marca warszawska Uczelnia Łazarskiego, która otrzymała zgodę na prowadzenie jednolitych studiów magisterskich o profilu praktycznym na kierunku lekarskim, w języku polskim. W toku rozpatrywania przez ministra nauki jest już kolejny wniosek, złożony przez Uczelnię Warszawską im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Kształcenie postaw 
i praktycznych umiejętności

Partnerem Uczelni Łazarskiego ma być przede wszystkim Centralny Szpital Kliniczny MSW w Warszawie, w którym ma odbywać się większość zajęć, a także Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN oraz Centrum Edukacji Medycznej CEMED. Listy intencyjne dotyczące współpracy w zakresie praktyk studenckich uczelnia podpisała także z innymi szpitalami, m.in. z Wojewódzkim Szpitalem Zakaźnym. 

Rekrutacja ma się rozpocząć na wiosnę przyszłego roku, a studia ruszą w roku akademickim 2017/2018. Dziekanem Wydziału Lekarskiego Uczelni Łazarskiego jest prof. nadzw. dr hab. n. med. Dariusz Kosior. „Chcemy przede wszystkim uczyć praktyki zawodu, z dużym naciskiem na kształcenie postaw. Wartością naszych studiów będzie indywidualizacja procesu nauczania” — mówi prof. Kosior.

Według zapowiedzi prof. Kosiora, studenci będą kształceni w małych grupach, a studia lekarskie na Uczelni Łazarskiego mają być w założeniu raczej elitarne niż masowe. Każda uczelnia składająca wniosek musi przedstawić wykaz nauczycieli akademickich proponowanych do minimum kadrowego. Kadra naukowa zaproponowana przez Uczelnię Łazarskiego składa się z 9 samodzielnych pracowników naukowych ze stopniem doktora hab. i tytułem prof. zw. dr hab. oraz 17 pracowników ze stopniem doktora. Kolejne 71 zaproponowanych osób będzie prowadzić zajęcia na kierunku lekarskim, a dodatkową kadrę ma tworzyć 49 osób obecnie zatrudnionych w instytutach badawczych PAN lub w innych podmiotach.  

Eksperymentalne podejście w Krakowie

Deklaracje Uczelni Łazarskiego idą w kierunku korzystania z dotychczasowych doświadczeń nauczania medycyny w Polsce. Nieco inaczej podchodzi do tego Krakowska Akademia im. Frycza Modrzewskiego. W zapowiedziach mowa jest o eksperymentalnym podejściu i wprowadzaniu nowatorskich rozwiązań w organizacji studiów. 

Program ma się opierać na modułach łączących treści z kilku różnych, tradycyjnie rozumianych przedmiotów klinicznych czy też ogólnoprzyrodniczych. Po każdym roku studiów przewidywane są czterotygodniowe praktyki wakacyjne, kolejno w zakresie pielęgniarstwa, lecznictwa otwartego, chorób wewnętrznych, intensywnej terapii i pediatrii, chirurgii oraz ginekologii i położnictwa. 

Negatywna opinia KRAUM

Pozwolenia na uruchomienie prywatnych szkół wywołują duże kontrowersje zwłaszcza wśród osób związanych z uczelniami publicznymi. Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM), w której zasiadają rektorzy państwowych uniwersytetów, w swoich uchwałach i wnioskach kierowanych do ministra zdrowia kilkakrotnie występowała przeciwko uruchamianiu studiów lekarskich przez uczelnie niepubliczne. KRAUM sprzeciwiał się zresztą także tworzeniu kierunków lekarskich przez nowe szkoły państwowe — w Rzeszowie, Zielonej Górze czy Kielcach. 

Ministerstwo Nauki otrzymało w ostatnich latach wnioski o nadanie uprawnień do prowadzenia studiów lekarskich od 9 uczelni. Wśród nich były 4 niepubliczne:

— 
Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego,

— 
Uczelnia Łazarskiego w Warszawie,

— 
Wyższa Szkoła Techniczna w Kato-wicach,

— 
Uczelnia Warszawska im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Spośród uczelni publicznych wnioski złożyły: Uniwersytet Rzeszowski, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, Uniwersytet Zielonogórski, Uniwersytet Opolski oraz Uniwersytet Technologiczno--Humanistyczny im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu. Nie ma różnicy w procedurze składania i weryfikowania wniosków uczelni publicznych i niepublicznych.

Przewodniczący KRAUM prof. Janusz Moryś z Gdańskiego Uni-wersytetu Medycznego podkreślał w czasie dyskusji prowadzonej w lutym w Katowicach, że stanowisko rektorów w sprawie uczelni niepublicznych jest nadal negatywne. „Może się zmieni wtedy, kiedy pojawią się absolwenci uczelni niepublicznych i będą prezentowali rzeczywiście wysoką jakość. Natomiast na dzień dzisiejszy mamy bardzo poważne wątpliwości co do możliwości spełnienia wymagań jakości kształcenia w oparciu o bazę, jaką dysponuje większość szkół, które zwróciły się do ministerstwa o zgodę na otwarcie kierunku lekarskiego” — tłumaczył prof. Moryś. 

W proteście wysłanym do ministra nauki w 2014 roku rektorzy stwierdzili, że aplikujące uczelnie nie gwarantują odpowiedniej jakości kształcenia. Wśród argumentów rektorzy wymieniali m.in.: brak dostępu do nowoczesnego sprzętu medycznego, nowych technologii medycznych oraz bazy szpitalnej z odpowiednimi warunkami praktycznego nauczania studentów. Prof. Moryś wypowiadał się w tej sprawie bardzo ostro: 

„Warunków krakowskiej szkoły akurat nie znam, natomiast miałem okazję zapoznać się z niektórymi wnioskami i... włos na głowie się jeży. Wskazywana baza szpitalna to najczęściej szpitale powiatowe, które nigdy nie prowadziły dydaktyki medycznej. Kadra medyczna czy kadra nauczycieli samodzielnych to są najczęściej emerytowani pracownicy, gdzie średnia wieku w jednej ze szkół, której wniosek miałem okazję oglądać, wynosiła 81 lat. Czyli generalnie biorąc, krzywa przeżycia w tym kraju nie gwarantowała utrzymania minimum kadrowego do zakończenia studiów przez studentów, którzy rozpoczną sześcioletnie studia na kierunku lekarskim”.

Młoda i samodzielna 
kadra naukowa

Odpowiednie przygotowanie uczelni i planu działań dydaktycznych potrafią jednak przekonać członków KRAUM do zmiany zdania, ponieważ ostatecznie pozytywnie ocenili także złożony powtórnie i uzupełniony wniosek Uczelni Łazarskiego. Ich ocenę wzięło pod uwagę Ministerstwo Zdrowia przy wydaniu swojej decyzji.

Poziom naukowy i kliniczny wykładowców jest ważny także dla prof. Filipa Gołkowskiego, dziekana Wydziału Lekarskiego Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Prof. Gołkowski zgadza się z zastrzeżeniami rektora GUMed: „Nie należy się godzić na to, aby nowo powstające uczelnie zbierały kadrę wycofującą się z życia zawodowego z powodu wieku. To mają być młodzi, samodzielni pracownicy, doktorzy, którzy mają przed sobą życie zawodowe, kariery naukowe i publikacje oraz łączą swoje plany na przyszłość z tą konkretną uczelnią”.

Podobne opinie formułuje prof. Marian Zembala, który jako minister zdrowia udzielił w 2015 r. pierwszej zgody na prywatne kształcenie lekarzy.  „Będąc ministrem zdrowia powołałem komisję pod kierownictwem profesora Leszka Pączka, byłego rektora warszawskiego UM. Do ministerstwa wpłynęło pięć wniosków o wyrażenie zgody na kształcenie lekarzy przez szkoły niepubliczne. Podpisałem zgodę tylko dla Akademii im. Frycza Modrzewskiego. To jest uczelnia z silną kadrą, przeszła dwukrotny audyt. Gdyby postępować nieroztropnie, mogłoby to doprowadzić do tego, że nasz system straciłby akredytację”. 

Prof. Zembala podkreśla, że nowo powstającym uczelniom nie jest łatwo zbudować kadrę naukową na odpowiednim poziomie i tłumaczy: „Nie mogłem się zgodzić na cztery inne instytucje, które zabiegały o szybkie akredytacje. Ważne jest, żeby wszędzie przy powstawaniu nowej uczelni była troska o rozwój nowych kadr. Mamy dobry przykład Kielc, gdzie przez pięć lat powstawało nowe środowisko, podobnie było w Rzeszowie, Zielonej Górze, niebawem będzie w Opolu. Nowe drogi należy otwierać, ale to nie mogą być drogi na skróty”.

Kontynuując próby powstrzymania ekspansji prywatnych uczelni, w uchwale KRAUM z 17 lutego rektorzy zwrócili się do Państwowej Komisji Akredytacyjnej o „bardzo wnikliwe i szczegółowe sprawdzenie wniosków pod kątem zasobów kadrowych, strukturalnych i infrastrukturalnych, w tym posiadania bazy leczniczej”. 

W trosce o jakość

Rektorzy uczelni publicznych domagają się także, aby wnioski o zgodę na uruchamianie kierunku lekarskiego były oceniane nie tylko formalnie, ale by składające je szkoły poddawać wizytacji. Prof. Moryś zwraca uwagę, że proces oceny i akredytacji wyższych uczelni jest tak ułożony, iż nie gwarantuje wysokiego poziomu kształcenia. 

„Mam swoje zdanie na temat Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Ona nie ocenia jakości. Ocenia zgodność z przepisami prawa, czyli tak zwane minimum kadrowe i deklaracje, jakie szkoły składają” — stwierdza prof. Janusz Moryś i dodaje, że dopiero po opuszczeniu uczelni przez pierwszych absolwentów Komisja może oceniać jakość kształcenia: „PKA nie ma prawa akredytować czy wizytować szkoły, dopóki nie wyjdzie z niej pierwszy absolwent. Czyli przez sześć lat jakakolwiek szkoła może w zasadzie robić co chce” — stwierdza prof. Moryś.

Nieco odmienny punkt widzenia prezentuje prof. Filip Gołkowski, wskazujący na rolę państwowego systemu weryfikacji wiedzy lekarzy w postaci egzaminu LEK. „Myślę, że system weryfikacji jakości kształcenia w Polsce oparty na działaniu Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która kontroluje jakość nauczania, a także obiektywny egzamin państwowy, który lekarze zdają, daje możliwość weryfikacji i oceny jakości kształcenia” — mówi prof. Gołkowski.

Na podobne kwestie zwraca uwagę prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz, który podkreśla, że państwowe egzaminy zweryfikują jakość kształcenia na nowo powstających uczelniach, zarówno publicznych, jak i prywatnych. 

„Moim zdaniem, istotna jest jakość wykształcenia absolwenta studiów medycznych. Nie ma znaczenia, czy uczelnia jest prywatna, czy publiczna, jeśli przygotuje do wykonywania zawodu w sposób właściwy. Dobrze się stało, że zapędy poprzedniej ekipy rządzącej, by zlikwidować Lekarski Egzamin Końcowy i Lekarsko-Dentystyczny Egza-min Końcowy udało się powstrzymać. Do otrzymania prawa wykonywania zawodu niezbędne jest zdanie tego egzaminu. Dziś już widać różnice w zdawalności pomiędzy absolwentami różnych wyższych uczelni publicznych. Zobaczymy, jak absolwenci uczelni prywatnych poradzą sobie z tym w przyszłości”. Według prezesa Hamankiewicza, prywatne uczelnie powinny czuć się odpowiedzialne za jakość kształcenia i rozważyć np. wpisywanie do umów klauzuli, że zwrócą koszty studiów, jeśli ich absolwent nie będzie w stanie zdać LEK, a tym samym okaże się nieprzygotowany do zawodu lekarza. 

Wolne moce istniejących 
uniwersytetów

Najistotniejszy argument wysuwany przez państwowe uczelnie, z którym trudno się nie zgodzić, to stwierdzenie, że istniejące już uniwersytety są w stanie nawet o 50 proc. zwiększyć liczbę studentów kierunków medycznych, o ile otrzymają od ministerstwa odpowiednio wyższe limity, a co za tym idzie zwiększone finansowanie. Według rektorów państwowych uczelni, zdecydowanie bezpieczniejszą drogą byłoby zatem podniesienie limitu przyjęć na istniejące już uczelnie państwowe, który corocznie ustala minister zdrowia. Zgodnie z zapowiedziami Konstantego Radziwiłła, limity mają w tym roku wzrosnąć o 15-20 proc. 

Pojawienie się nowych szkół wiąże się z ryzykiem obniżenia jakości kształcenia, a co za tym idzie utraty akredytacji dla polskich uczelni. „W USA po wojnie utworzono jedną nową szkołę medyczną. U nas w ciągu roku kształcenie lekarzy rozpoczną 3 czy 4 nowe szkoły” — wskazuje prof. Janusz Moryś. 

Liczba miejsc na prywatnych studiach lekarskich zostanie określona w corocznym rozporządzeniu ministra zdrowia regulującym limity przyjęć na studia lekarskie i lekarsko-dentystyczne. Akademia im. Frycza Modrzewskiego zgłosiła do resortu na rok akademicki 2016/2017 propozycję 100 miejsc na pierwszym roku studiów stacjonarnych w języku polskim, dla obywateli RP, oraz 100 miejsc na studiach w języku angielskim. Natomiast Uczelnia Łazarskiego w swoim wniosku podaje liczbę 30 studentów, których planuje przyjąć w roku 2017. Jak widać, te dwie szkoły nie wpłyną znacząco na ogólnokrajowy deficyt kadr lekarskich. 

Potwierdza to zresztą prof. Gołkowski, mówiąc: „Na pewno niepubliczne uczelnie medyczne będą w Polsce małym dodatkiem do głównego nurtu kształcenia w uczelniach publicznych”. Dodaje jednak, że każde działanie, które przyczynia się do zwiększenia liczby lekarzy, powinno być oceniane pozytywnie: „Myślę, że niedobór kadr medycznych w Polsce jest faktem, przy dobrej, a nawet bardzo dobrej jakości kształcenia, która znajduje swoje odzwierciedlenie w opiniach na całym świecie o jakości wykształcenia polskich lekarzy. Nasze uczelnie mają akredytacje, przyjeżdżają do nas studenci z zagranicy. Za mało kształcimy lekarzy. W takiej sytuacji rozszerzenie opcji kształcenia lekarzy również na uczelnie niepubliczne, w oparciu o pobierane czesne, jest korzystne”.

Do prawdziwej weryfikacji jakości kształcenia na uczelniach prywatnych dojdzie za 6-7 lat, gdy absolwenci tych szkół rozpoczną podchodzenie do egzaminów państwowych poza Unią Europejską lub też będą się starali o prawo wykonywania zawodu w obrębie Unii Europejskiej. Konsekwencje ewentualnych niepowodzeń mogą być bardzo złe dla Polski, ponieważ akredytacja amerykańska dotyczy wszystkich szkół medycznych. Jeżeli jedna nie spełnia warunków lub absolwenci jednej ze szkół nie spełniają, to automatycznie wszystkie szkoły ich nie spełniają. Przed taką właśnie sytuacją ostrzegają przedstawiciele szkół publicznych, apelując o rozwagę przy wydawaniu kolejnych zgód na uruchamianie studiów lekarskich przez niepubliczne wyższe uczelnie.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

2016-04-06

6 / 2016

2016-04-06

Zaloguj się

Felieton

Złoty środek [od redaktora]

Rozwiązanie problemów przez cięcie [moim zdaniem]

Cudowny projekt Liroya [Zdrowie na Wiejskiej]

Fakty

Szanse i obawy związane z prywatyzacją studiów lekarskich

W orzecznictwie dyscyplinarnym dominują upomnienia i nagany

1,2 mld zł na neuromedycynę

Zarzuty wręczenia łapówki za umowę z NFZ

Co dolega Polce w wieku 50 plus

Od 1 września darmowe leki dla seniorów

W ograniczeniu polipragmazji ważna jest edukacja 
kadr medycznych

Raport

Jak zwiększyć efektywność 
leczenia chorych na SM

Polskie kryteria kwalifikacji ograniczają chorym dostęp do programów lekowych

Nowoczesne leki powinny być dostępne dla chorych

Odległa skuteczność fumaranu dimetylu w SM

Kiedy rozpocząć terapię

Klinika

Luksusowa medycyna rehabilitacyjna dostępna także w Polsce

Praca

Jak wykorzystać siłę mediów społecznościowych w branży medycznej

Jak ułatwiać pożądane zachowania pacjentów

Prawo

Leczenie pacjenta wbrew jego woli wymaga decyzji sądu

Rozliczanie świadczeń ponadlimitowych

Rynek reklam farmaceutycznych wymaga większego zdyscyplinowania

Felieton

Medyk plebiscytowy [Ostrzej, ale bez skalpela 
Marek Stankiewicz]

Świat Medycyny

Sztuka bilansowania rachunków

Samorządy nie zawsze interesują się 
kondycją finansową swoich szpitali

Dobro pacjenta najwyższym prawem

Outsourcing szpitalny przebiega coraz płynniej

Za pomoc w stanach nagłych należy się wynagrodzenie

Trzy pytania do eksperta. Nie widać pozytywnego trendu

Magellan ocenił efektywność szpitali publicznych