"Puls Medycyny" 2015 nr 4 (297), s. 10.

Komórki macierzyste mogą być przyszłością medycyny

Notowała Małgorzata Konaszczuk

Rocznie w Polsce rodzi się blisko 400 tys. dzieci, ale tylko 2 proc. rodziców świadomie podejmuje decyzję o zdeponowaniu komórek macierzystych pobranych podczas porodu ich dziecka w banku rodzinnym. Krew w pozostałych przypadkach zostaje zutylizowana. W Polsce bankowanie publiczne nie zaspokaja potrzeb transplantologii.


Dlaczego komórki macierzyste budzą tak wielkie nadzieje? Jakie mamy źródła komórek macierzystych? Po co pozyskiwać krew pępowinową, skoro przez całe życie można pobrać szpik? Czy krew pępowinowa może zostać wykorzystana w medycynie regeneracyjnej? Kto powinien informować pacjentki o takiej możliwości?

O odpowiedzi na te pytania „Puls Medycyny” porosił grono ekspertów zaproszonych na debatę redakcyjną w ramach platformy „Dialog dla zdrowia”. W spotkaniu, które odbyło się 16 lutego w siedzibie redakcji, udział wzięli: prof. dr hab. n. med. Przemysław Oszukowski, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, kierownik Kliniki Perinatologii i Ginekologii Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, prof. dr hab. n. med. Mariusz Ratajczak, Prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Regeneracyjnej, kierownik Zakładu Medycyny Regeneracyjnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dyrektor programu Stem Cell Biology w Centrum Onkologii im. Jamesa Grahama Browna w Louisville w USA, prof. dr hab. n. med. Krzysztof Kałwak, hematolog, transplantolog, specjalista chorób dzieci, Katedra i Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu, dr n. med. Dariusz Boruczkowski, specjalista chorób dzieci i transplantologii klinicznej, dyrektor Medyczny PBKM, dr n. med. Grzegorz Południewski, ginekolog-położnik.

Prof. Mariusz Ratajczak: Człowiek powstaje z najbardziej prymitywnej komórki macierzystej, jaką jest zapłodniona komórka jajowa — zygota. W pierwszych etapach embriogenezy uczestniczą same komórki macierzyste, dopiero na kolejnych etapach rozwoju różnicują się one bardziej, np. w komórki tkanek i narządów. Podstawową cechą komórki macierzystej jest samoodnawianie. Wśród tych komórek istnieje jednak pewna hierarchia, poczynając od komórki najwcześniejszej, która ma duży potencjał różnicowania się w rozmaite tkanki — komórki totipotencjalnej. Komórką o takich cechach jest wspomniana powyżej zapłodniona komórka jajowa (zygota) albo zygota po pierwszych dwóch podziałach, która może dać łożysko i płód. Potem powstają komórki pluripotencjalne, które mogą się różnicować we wszystkie trzy listki zarodkowe. Następne są komórki macierzyste, które różnicują się już w tylko jeden listek zarodkowy. Jeszcze później pojawiają się komórki macierzyste, które będą się różnicowały w poszczególne tkanki. Taką jest np. krwiotwórcza komórka macierzysta, która daje początek wyłącznie komórkom krwi albo krwiotwórcza komórka macierzysta mięśni szkieletowych lub mięśnia sercowego, które mają zdolność przekształcania się w komórki mięśnia sercowego czy mięśni szkieletowych.

Prof. Krzysztof Kałwak: Pierwsze przeszczepienie komórek hematopoetycznych z krwi pępowinowej przeprowadzono w Paryżu w 1988 roku. Pobrano komórki macierzyste od mającego się narodzić dziecka dla sześcioletniego pacjenta z niedokrwistością Fanconiego. Badanie prenatalne wykazało zgodność w układzie HLA, jak również wykluczono gen, który spowodował chorobę u pacjenta. Ten dawca krwi pępowinowej mógł zostać dawcą szpiku, ale oczywiście dużo później. Zyskano co najmniej 10 miesięcy.
W transplantologii źródłem komórek hematopoetycznych może być szpik kostny, krew obwodowa i krew pępowinowa. Komórek macierzystych pozyskiwanych z tych źródeł używamy u małych pacjentów do odtworzenia hematopoezy, czyli do regeneracji szpiku kostnego po zastosowanej megachemioterapii i/lub napromienianiu całego ciała. Cieszymy się, że w krwi pępowinowej znajdują się komórki mezenchymalne, które mogą zapewniać lepszą tolerancję transplantacji.

Prof. Mariusz Ratajczak: Dla potrzeb medycyny regeneracyjnej chcielibyśmy mieć uniwersalne źródło komórek macierzystych, z którego korzystając będzie można odbudowywać trójwymiarową strukturę różnych tkanek. Bo np. mięsień serca nie składa się tylko z komórek mięśniowych, ale są tam też naczynia krwionośne, limfatyczne, unerwienie. Konieczne jest więc pozyskanie komórek pluripotencjalnych, które będą się różnicowały we wszystkie trzy listki zarodkowe. Skąd takie komórki uzyskać?
Źródłem takich komórek mogłyby być komórki embrionalne izolowane z zarodków, ale tu są zastrzeżenia etyczne. Technicznie nie jest to też takie łatwe, ale udaje się wyhodować linie unieśmiertelnionych komórek embrionalnych. Można je też uzyskać na zasadzie przeniesienia jądra komórkowego. Z komórki somatycznej przenosi się jądro do komórki jajowej (mówię o aspektach technicznych, nie etycznych), następnie to jądro w cytoplazmie komórki jajowej odróżnicowuje się i powstaje komórka będąca ekwiwalentem zygoty — tzw. klonota. Komórki pozyskane w ten sposób są już dostępne od dwudziestu pięciu lat, ale nikt nie odważył się podać ich ludziom, ponieważ tworzą one potworniaki i nie ma sposobu, aby się przed tym uchronić.
Kolejne bardzo bogate i cenne źródło komórek macierzystych to krew pępowinowa. Jest tak dlatego, że poród jest największym stresem w życiu, dochodzi wówczas do mobilizacji organizmu, następuje wyrzut komórek macierzystych z niszy szpiku kostnego do krwi, które potem są zbierane wraz z krwią pępowinową. Drugie wytłumaczenie może być też takie, że to matka natura tak urządziła, ofiarując nam rodzaj terapii komórkowej, którą każdy przechodzi po porodzie. Podczas porodu powstaje bowiem szereg niewidocznych nawet mikrourazów w różnych narządach. Uwalniane komórki macierzyste biorą więc udział w pierwszej terapii regeneracyjnej po porodzie. Te, które trafią jednak do sznura pępowinowego i łożyska, o ile ich odpowiednio nie zbankujemy, tracone są bezpowrotnie. To są bardzo cenne komórki, m.in. dlatego, że jako wczesne komórki z rozwoju mają długie telomery, które chronią nasz materiał genetyczny, natomiast kiedy izoluje się komórki od dorosłych osobników, te telomery są już krótsze.
Porównując komórki macierzyste uzyskane z krwi pępowinowej z uzyskanymi ze szpiku lub krwi obwodowej, to tych z krwi pępowinowej nie jest dużo, ale one są bardziej żywotne, tworzą większe kolonie i, jak wspomniałem, mają dłuższe telomery. Poza tym we krwi pępowinowej wstępują nie tylko hematopoetyczne komórki krwiotwórcze, ale też komórki mezenchymalne, progenitory śródbłonków oraz małe, przypominające embrionalne.

Prof. Krzysztof Kałwak: Komórek macierzystych w krwi pępowinowej jest stosunkowo mało — w przeliczeniu na komórki macierzyste o fenotypie CD34+ co najmniej dziesięć razy mniej niż we krwi obwodowej. Wielu niedowiarków powiedziałoby, że taki przeszczep się nie przyjmie, a transplantacja się udaje, mimo niewielkiej liczby tych komórek. Obecnie potrafimy dobrać odpowiednią jednostkę krwi pępowinowej, tak by zapewnić wszczep. Techniki typowania HLA są coraz bardziej doskonałe i pomagają w optymalizacji doboru jednostki. Jeżeli dziecko waży 30-40 kg i znajdziemy w miarę zgodną w układzie HLA jednostkę krwi pępowinowej, zawierająca odpowiednią liczbę komórek jednojądrzastych, w tym macierzystych, to szansa powodzenia transplantacji jest bardzo duża.

Dr Dariusz Boruczkowski: Jeśli chodzi o zgodność komórek, to z medycznego, praktycznego punktu widzenia w przypadku komórek pobieranych z krwi obwodowej, po kilkudniowej mobilizacji odpowiednimi lekami, czynnikami wzrostu zgodność ta musi być największa — 10 na 10 antygenów zgodności tkankowej. Trochę mniejsza może być w przypadku przeszczepiania komórek szpiku — 9 na 10 antygenów zgodności tkankowej. Jeszcze mniejsza może być pomiędzy biorcą i dawcą, jeżeli przeszczepiamy komórki krwi pępowinowej — 4 na 6 antygenów zgodności tkankowej. Można to porównać do trafienia szóstki i trójki w popularnej grze liczbowej. Jeżeli więc chodzi o te trzy źródła, to można powiedzieć, że najbardziej przyjazne dla dawcy, ze statystycznego punktu widzenia, jest pobranie komórek macierzystych z łożyska lub sznura pępowinowego.

Prof. Krzysztof Kałwak: Komórki macierzyste z krwi pępowinowej można wykorzystać w leczeniu całej palety chorób: w ostrych białaczkach, zespołach mielodysplastycznych, chłoniakach, a także w chorobach częściej spotykanych w pediatrii: we wrodzonych niedoborach odporności, chorobach metabolicznych, niedokrwistościach nabytych i wrodzonych.
Wskazania można podzielić na te, w których krew pępowinowa jest absolutnie najlepszym materiałem i te, w których jest ona dobrą alternatywą dla innych materiałów, takich jak szpik czy krew obwodowa. Na pewno krew pępowinowa jest materiałem z wyboru w leczeniu pacjentów z chorobami metabolicznymi. Są to choroby, w których z powodu defektu genetycznego brakuje np. jakiegoś enzymu i w narządach chorego dziecka dochodzi do gromadzenia się często toksycznych substratów dróg metabolicznych. U dzieci tych często dochodzi do szybkiej degeneracji układu nerwowego. Jeżeli przeszczepimy komórki krwi pępowinowej, to uzyskamy „na bieżąco” enzym, który jest produkowany przez regenerujące się komórki hematopoetyczne. Uzyskujemy więc to samo, co można byłoby uzyskać przy terapii enzymatycznej za pomocą bardzo drogich enzymów produkowanych metodami inżynierii genetycznej. Takie roczne leczenie może być droższe niż dwa, trzy przeszczepienia. Enzymy te nie przechodzą również bariery krew-mózg, natomiast przeszczep daje potencjalną szansę stworzenia zdrowego mikrogleju, wszczepienia się komórek, które będą produkowały brakujący enzym w centralnym układzie nerwowym. W Polsce jednak część pacjentów z chorobami metabolicznymi nie kwalifikuje się do przeszczepu ze względu na zaawansowany proces chorobowy.
Leczenie pacjentów z chorobami metabolicznymi za pomocą przeszczepienia komórek macierzystych z krwi pępowinowej to duże wyzwanie. Mogą nam tu pomóc m.in. lekarze ginekolodzy, bo jeśli wykryją chorobę podczas diagnostyki prenatalnej, wtedy moglibyśmy przeprowadzić przeszczep w pierwszym tygodniu życia dziecka.

Prof. Przemysław Oszukowski: Położnicy i ginekolodzy są szczeblem „technicznym”, jeśli chodzi o przeszczepianie komórek macierzystych, bo nie śledzimy, co się dzieje z krwią pępowinową po pobraniu. W Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki odbyło się w ubiegłym roku około 4 tysięcy porodów i ponad 200 pobrań krwi pępowinowej, z czego 60 z tzw. pobierania publicznego. Jednak w całym województwie łódzkim, jak prześledziłem, pobrań jest mało. Są szpitale gdzie są tylko dwa pobrania rocznie. Myślę, że to wynika ze świadomości społeczeństwa, wiedzy lekarzy i położnych, możliwości finansowych ciężarnych kobiet, ale też technicznych możliwości. Trzeba sobie zdać sprawę, że w niektórych powiatowych szpitalach, na dyżurze jest tylko jeden lekarz ginekolog-położnik, jedna położna, którzy obsługują izbę przyjęć położniczo-ginekologicznych, porodówkę, położnictwo i oddział ginekologiczny. Położna dodatkowo opiekuje się noworodkami i instrumentuje do operacji ginekologicznych i cięć cesarskich. Do pobrania krwi jest potrzebna osoba, dla której pobranie krwi będzie główną czynnością a nie dodatkową, przeszkadzającą w pracy.
W zeszłym roku powstał problem braku posiadania przez szpitale uprawnień do pobierania krwi pępowinowej, takich jakie są potrzebne do pobierania innych tkanek. Pobieranie krwi pępowinowej to pozyskanie krwi z pępowiny łożyska będącego jeszcze w drogach rodnych kobiety i na to trzeba, według ustawy, mieć odpowiednie uprawnienia. Uprawnień nie trzeba posiadać na pozyskiwanie krwi pępowinowej, czyli uzyskanie krwi z pępowiny łożyska, które jest już poza drogami rodnymi kobiety.
Z punktu widzenia technicznego łatwiejsze dla nas jest pozyskiwanie krwi poza jamą macicy, natomiast z punktu widzenia jakości i bezpieczeństwa tej krwi lepiej, żeby ją uzyskać zanim łożysko się urodzi. Z punktu widzenia integralności łożyska z organizmem matki to zaczyna się ono oddzielać od ściany macicy w momencie wyżynania główki płodu. Gdy rodzi się noworodek, łożysko powinno być praktycznie oddzielone i z punktu widzenia funkcji jest odpadem, który powinien być wydalony z dróg rodnych. Czyli w wypadku pobierania krwi jest ona uzyskiwana z narządu, który przestał pełnić swoją funkcję.
Łatwiej technicznie jest uzyskać krew pępowinową podczas porodu drogami natury, wtedy gdy nam się nie spieszy, niż podczas cięcia cesarskiego. Podczas cięcia cesarskiego staramy się w miarę możliwości jak najszybciej wydobyć łożysko, by poprawić obkurczanie się macicy i zmniejszyć krwawienie.

Dr Grzegorz Południewski: Dzięki temu spotkaniu po raz kolejny przekonuję się, jaki skarb mamy pod ręką i jak łatwo wyrzucamy go do kosza. Łożysko i pępowinę traktujemy jako odpad, a jest szansa na to, aby wykorzystać je w nowoczesnej terapii. Pewnie nie skłamię, jeśli powiem, że 90 proc. lekarzy o tym nie wie, a na pewno nie wie o tym 99 proc. matek. Kobietę należy przekonać do bankowania krwi pępowinowej na etapie prowadzenia ciąży. Jeżeli lekarz nie poinformuje kobiet, to nadal nie będą wiedziały, że ten jedyny moment bezpowrotnie umyka. A można go wykorzystać dla stworzenia w przyszłości terapii dla jej dziecka, a jeśli ono nie będzie miało takiej potrzeby — dla innych dzieci.
Od 2000 roku pracuję prywatnie jako ginekolog-położnik, odbieram również porody. Kobiety, które są zdecydowane na bankowanie krwi, mają wiedzę i są do tego procesu przekonane już na etapie ciąży. Mają one wyobrażenie o możliwości zapewnienia dodatkowego bezpieczeństwa dla własnego dziecka oraz że nie tylko ma ono bez powikłań przeżyć poród, ale że ma być zdrowe i bezpieczne w przyszłości. To trochę nowocześniejszy sposób postrzegania swojego rodzicielstwa i widzę, że to się w Polsce zmienia. Tak jak są pacjentki, które nie mają badań, to są też takie, które od piątego dnia, kiedy wiedzą, że są w ciąży, mają wszystkie badania wykonane w nadmiarze. Kontakt z lekarzem w działalności prywatnej jest inny, gdyż są one bardziej „wsłuchane” w siebie, chcą zapewnić dziecku maksymalne bezpieczeństwo. Mnie jest łatwiej przekonać przyszłą mamę do idei, że ten niewielki pakiet krwi dziecka to ogromny skarb, z którego może skorzystać. Problemem, który warto przedstawić, jest kwestia kosztów, jakie jest ona w stanie zaakceptować przy bankowaniu i przechowywaniu krwi w ciągu roku.
Prof. Krzysztof Kałwak: Przykro to powiedzieć, ale dopiero w 2014 r. wykonaliśmy pierwszy przeszczep u dziecka z mukopolisacharydozą typu 1, podczas gdy w USA rozpoczęto transplantacje w tej jednostce chorobowej już w 1982 r. To efekt zbyt późnej diagnostyki i braku wiary w skuteczność takich transplantacji u części naszych elit lekarskich. Dziecko swoim rozwojem i nadrabianiem zaległości udowadnia, że rzeczywiście warto podejmować takie operacje. To też może przekonać osoby, które nie wierzą w siłę transplantacji w wybranych chorobach metabolicznych.
W Europie wykorzystuje się dość dobrze możliwości transplantacji komórek macierzystych z krwi pępowinowej, w Polsce natomiast bardzo mało. Najlepiej jest w USA i Japonii, gdzie znakomicie zorganizowane są banki krwi pępowinowej od dawców niespokrewnionych, także banki prywatne. Dużo interesujących badań jest prowadzonych przez prof. J. Kurtzberg z Duke University, która jest pionierką wykorzystywania autologicznych komórek krwi pępowinowej w różnych miniregeneracyjnych celach, np. w mózgowym porażeniu dziecięcym, w zespołach niedokrwiennych okołoporodowych, niewydolności lewej komory u noworodków. Na razie nie ma opublikowanych wyników, ale jest to kierunek bardzo obiecujący.
W Polsce zmagazynowano 3600 jednostek krwi pępowinowej w banku publicznym Poltransplantu wspieranym aktywnie przez Polski Bank Komórek Macierzystych (PBKM), a na całym świecie jest tych jednostek ponad 630 000. Jeżeli chcemy sprowadzić jednostkę krwi pępowinowej z Nowego Jorku, musimy zapłacić ponad 30 tys. dolarów. Jest to mniej więcej połowa tego, co dostajemy z NFZ za całość procedury transplantacyjnej, a gdzie środki na leki, hospitalizację, pieniądze na leczenie powikłań. Najtańszą krwią pępowinową jest ta zmagazynowana w PBKM. W ramach programu „Na ratunek” oferowanego przez PBKM korzystaliśmy już z niej sześć razy. Sześcioro dzieci po przeszczepie krwi pępowinowej żyje, więc skuteczność jest 6 na 6. Pierwszy taki przeszczep wykonaliśmy w 2007 roku.

Dr Dariusz Boruczkowski: W Stanach Zjednoczonych jest prowadzonych 340 badań klinicznych związanych z krwią pępowinową, na całym świecie — 500, a w naszym kraju trzy. Myślę, że tak mało badań w Polsce jest spowodowane barierą finansową, jak również świadomościową. Mówiąc o możliwości wykorzystania komórek z krwi pępowinowej, to na podstawie tych 500 badań można by wymienić ponad 700 terminów medycznych, w tym wiele chorób metabolicznych.
Marzyłoby mi się, aby w naszym kraju były wkrótce możliwości przeszczepienia minimalnej objętości krwi pępowinowej do jamy brzusznej chorego dziecka w czternastym tygodniu życia płodowego, kiedy mamy już rozpoznanie. Takie próby już się odbywają. Pozwoliłoby to urodzić żywe dziecko, nieuszkodzone w sposób kardiologiczny czy neurologiczny i następnie skierować je do kliniki wrocławskiej, aby w pierwszym czy drugim tygodniu życia można było dokonać standardowego przeszczepu.

Prof. Krzysztof Kałwak: W Polsce mamy już w tej chwili bardzo przyzwoity rejestr dawców szpiku, jesteśmy na 3. miejscu w Europie. Jednak jeśli chodzi o bank publiczny krwi pępowinowej, to jesteśmy na szarym końcu. Gdyby corocznie były przekazywane pewne pieniądze na poszerzanie tego banku, to w sytuacji, kiedy mam dziecko z chorobą metaboliczną, nie miałbym dylematu, czy wydać 35 tys. dolarów, tylko wybierałbym jak najlepszą jednostkę krwi pępowinowej z polskiego banku publicznego i płacił 25 tys. złotych, które to środki umożliwiłyby dalszy rozwój banku.
Trzeba też pamiętać o genetycznych uwarunkowaniach — gdybyśmy mieli zbankowaną krew pępowinową polskich dzieci, to łatwiej byłoby dobrać właściwą. Nie tylko więc cena ma tu znaczenie, ale także wraz z rozwojem bankowania w Polsce zwiększą się możliwości terapeutyczne. Dobrze byłoby mieć taki bank ogólnonarodowy z co najmniej kilkunastoma tysiącami jednostek, bo trzy tysiące to zdecydowanie za mało. Jeśli mam wybrać jednostkę krwi, która jest zmagazynowana w Madrycie, to zawsze się trochę boję, bo to jest jednak rasa hiszpańska i niby na papierze to HLA wygląda nieźle, a potem w praktyce może dojść do odrzucenia przeszczepu.

Prof. Przemysław Oszukowski: Możemy u większości kobiet pobierać krew pępowinową, szpitale przeważnie są do tego przygotowane. Kobieta musi być wcześniej do tego przygotowana. Moment porodu nie jest dobrym czasem, aby ją do tego przygotowywać. W przypadku bankowania publicznego, ze względów finansowych, są wyznaczone dni na pobrania i liczba przypadków.
Krew pępowinowa to krew, którą miał przed chwilą płód, czyli wszystkie badania laboratoryjne jakie wykonujemy w krwi pępowinowej to są badania krwi płodu. Najlepszym przykładem jest badanie równowagi kwasowo-zasadowej po urodzeniu dziecka. Do badania nie pobieramy krwi od noworodka, tylko z części pępowiny, która została przy łożysku. Z tej krwi można uzyskać wiele innych bardzo ważnych wyników badań laboratoryjnych. Tę krew możemy pobierać bezkarnie, w każdej możliwej do uzyskania ilości, bo jest ona odpadem. Dlatego wydaje się, że szkoda, by krew pępowinową traktować rzeczywiście jako tylko odpad, jeżeli ma ona takie możliwości terapeutyczne.

Dr Grzgorz Południewski: Wiedza pacjentki musi być budowana na takim etapie, kiedy kobieta będzie mogła spokojnie i często po naradzie z partnerem, zapoznać się z informacjami i zdecydować o bankowaniu rodzinnym czy publicznym. Osób, które zostawiłyby krew pro publico bono, będzie mnóstwo, jeżeli zapoznają się z problemem wystarczająco wcześnie i będą wiedziały, że również ich dziecko z tej krwi będzie mogło skorzystać w przyszłości. Szczególnie ważne są informacje, że pobranie nie wpływa na stan dziecka, jest bezpieczne i niebolesne. Trzeba prowadzić rozmowy z ciężarnymi w ten sposób, aby wytworzyć w nich chęć pomocy innym, przedstawiając na przykładach, komu i w jaki sposób można pomóc. Możemy przedstawiać przykłady uratowanych dzieci, aby przekonać kobiety do transplantologii.
Wydaje mi się, że warto przemówić do kobiet, które będą rodziły, by poprosiły o dołączenie do karty ciąży np. karteczki „zgadzam się na bankowanie krwi”. Gdy trafią do placówki prowadzącej bankowanie, jakakolwiek motywująca rozmowa nie będzie już potrzebna, a na nią rodząca nie ma ani możliwości, ani czasu podczas porodu. Dodatkowo, jeżeli personel zobaczy taką zgodę, ułatwi sobie postępowanie prowadzące do pobrania. Tyle porodów odbywa się w Polsce codziennie, że może choć część zapotrzebowania na krew pępowinową udałoby się zabezpieczyć w taki dobrowolny sposób. Koniecznie musi też być zapewnione odpowiednie finansowanie, by były szpitale, które taką procedurę nieodpłatnie prowadzą.

Dr Dariusz Boruczkowski: Skala przekazywania krwi pępowinowej jest skromna, bo tylko 2 proc. rodzących ją bankuje. Liczba jednostek krwi pępowinowej w banku publicznym była taka jak liczba dni w roku. Jeśli krew nie trafi do banku rodzinnego, to jest po prostu wylewana, utylizowana jako odpad medyczny. Wpływ na małą liczbę pobrań ma brak wiedzy w społeczeństwie, a także możliwości laboratoryjne i świadomość lekarska.
W naszym kraju jest mniejsza liczba grantów na badania naukowe nad komórkami macierzystymi, mniejsza liczba dyskusji na temat możliwości komórek z krwi pępowinowej, mniej pozytywnych opinii lekarzy, nie tylko ginekologów i położników, ale również pediatrów, hematologów, lekarzy chorób metabolicznych. My staramy się pozyskiwać pobrania dla banku rodzinnego. Nie tylko wygrywaliśmy konkursy Ministerstwa Zdrowia na bankowanie pro publico bono, ale jesteśmy jedynym bankiem krwi pępowinowej w Polsce, który ma własny trzeci bank utworzony z własnych dochodów, a pozwalający na bankowanie krwi pępowinowej dla zdrowia publicznego dla biorcy niespokrewnionego. Ograniczone jest to tylko do 3 warszawskich szpitali, zatem można powiedzieć, że to kropla w morzu potrzeb.
Gdyby w Polsce istniał taki system procedur, który by nakładał obowiązek lub chociaż delikatną sugestię przedstawiania takich możliwości przez wszystkich lekarzy, którzy spotykają się z kobietą w ciąży mającą starsze dziecko chore na chorobę, która może wymagać transplantacji, być może bylibyśmy w lepszej sytuacji. Jest kilkadziesiąt chorób, w których europejskie wskazania zalecają przeszczepianie komórek macierzystych. W Polsce brak sprzyjających mechanizmów nie pozwala na to, abyśmy szybciej, lepiej i więcej przeszczepiali komórek macierzystych nie tylko u dzieci, ale i u pacjentów dorosłych.

Prof. Mariusz Ratajczak: Nie ulega wątpliwości, że przyszłością medycyny będzie szerokie wykorzystanie komórek macierzystych. Bardzo wierzę w znacznie szersze wykorzystanie komórek z krwi pępowinowej. Badania, które w tej chwili prowadzimy, wskazują na to, że jeżeli opracujemy metodę odpowiedniej manipulacji, ekspansji tych komórek, to będą one mogły mieć zastosowanie nie tylko do przeszczepów krwiotwórczych, ale też do leczenia uszkodzonych narządów. Oprócz tego pracujemy nad poprawieniem skuteczności wszczepiania komórek macierzystych krwi pępowinowej do szpiku kostnego przez uwrażliwienie tych komórek na gradient czynników, które przyciągają je do szpiku po dokonanym przeszczepieniu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

2015-03-04

4 / 2015

2015-03-04

Zaloguj się

Fakty

Od redaktora: Dostrzeganie problemu

Pakiet onkologiczny 
czas sprawdzić

Samorząd lekarski zaskarżył reformę w onkologii doTrybunału Konstytucyjnego

Ministerialna lustracja 
konsultantów krajowych

Polacy tracą wzrok, ponieważ nakłady na okulistykę są niewystarczające

Polscy naukowcy szykują broń 
przeciw nowotworom

Medicover przejmuje stołeczną kardiologię Allenortu

Groźny powrót odry za Odrą

Dialog dla zdrowia

Komórki macierzyste mogą być przyszłością medycyny

Kluczowy element 
medycyny regeneracyjnej

Świat Medycyny

Odwracanie uwagi mózgu 
od bodźca bólowego

Wysoce inwazyjny szczep HIV odkryty na Kubie

Jednoniciowe wirusy RNA 
mają ukryte funkcje w kodzie

Fragmenty RNA odpowiedzialne za metastazę czerniaka

Psychiatria

Niedoszacowany objaw 
czy inny wymiar depresji?

Choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD)

Ślady dziecięcej traumy 
widoczne w mózgu

Kobiety mają więcej powodów do zaburzeń afektywnych

Klinika

Co przyniosły nowe wytyczne postępowania w zatorowości płucnej

Coraz więcej pacjentów z przewlekłą chorobą nerek

Nowoczesny gabinet

Czas wprowadzenia e-medycyny zbliża się nieuchronnie

Jak prowadzić 
stronę internetową gabinetu lekarskiego

Prawo

Przegląd aktów wykonawczych

Praca na stanowisku radiologa nie oznacza pracy 
w warunkach szczególnych

Jak kierować pacjenta na leczenie za granicą

Praca

Jak zareagować na psychopatyczne zachowania pacjenta

Widzieć sens wytyczonej drogi 
i mieć poczucie własnej wartości

Felieton

Lekarska jazda pod prąd

Sport i medycyna

Uszkodzenia mięśni zginaczy u piłkarzy

Przeszczepy komórek macierzystych leczą zmiany w stawach

Czas na onkologię

Wciąż szuka się możliwości wydłużenia przeżycia chorych z rakiem trzustki

Medycyna nuklearna pozwala przyspieszyć diagnozę

Z odpowiednią dietą 
można uciec przed rakiem

Taniec pomaga 
w chorobie

Wspólna sprawa

Opracowanie i wdrożenie skutecznego i efektywnego modelu opieki onkologicznej

Obecność komórek chłoniaka w OUN decyduje o intensywności leczenia dokanałowego

Terapia protonowa w ocenie specjalistów

Raport

Niedoszacowany objaw 
czy inny wymiar depresji?

Niedoszacowany objaw 
czy inny wymiar depresji?

Niedoszacowany objaw 
czy inny wymiar depresji?

Niedoszacowany objaw 
czy inny wymiar depresji?